Zakaz handlu w niedzielę, pierwsze wnioski
4 (80%) 30 głosów

Zakaz handlu w niedzielę, pierwsze wnioski

Za nami dwie niedziele z zakazem handlu. Czy wszyscy właściciele sklepów dostosowali swoje działania do obowiązującego prawa? Jak zakaz handlu wpłynął na obroty przedsiębiorców? Czy sprytne sposoby, mające na celu ominięcie kontrowersyjnej ustawy sprawdziły się w praktyce? Sprawdźmy.

Ustawa o zakazie handlu w niedziele jest źródłem wielu dyskusji i polemik. Zdaniem twórców projektu niedziele to dni, które Polacy winni spędzać nie w pracy, ale z najbliższymi. Niestety, ograniczenie handlu do 6 dni w tygodniu wiąże się z ryzykiem zmniejszenia dochodów przedsiębiorców, redukcji etatów, a nawet poważnych problemów gospodarczych. Niestety, na tym etapie trudno jeszcze ocenić, czy przewidywania analityków okażą się rzeczywistością. W końcu, za nami dopiero 2 niedziele, podczas których drzwi sklepów były zamknięte dla kupujących.

Handel kwitnie w małych sklepach

Handel w niewielkich sklepach spożywczych i spożywczo-przemysłowych kwitł w najlepsze. Za kasami stali oczywiście właściciele. Z uwagi na fakt, że podczas niedziel bez handlu największe dyskonty i sieci handlowe były nieczynne, właściciele niewielkich sklepików na nowym prawie z pewnością skorzystali.
Wiele osób zajrzało do mnie przy okazji niedzielnego spaceru. Najczęściej po lody czy coś do picia. Nie zabrakło także klientów, którym w niedziele zabrakło soli, proszku do prania czy… karmy dla kota — zdradził pan Andrzej, właściciel małego sklepu spożywczo-przemysłowego na warszawskim Ursynowie.

Niedziela bez handlu w Galerii Mokotów

Wielu właścicieli butików w centrum handlowym Galeria Mokotów w Warszawie również deklarowało osobistą sprzedaż towarów. Jak pokazała praktyka, rzeczywistość minęła się nieco z ich oczekiwaniami. Już na podziemnym parkingu centrum handlowego można było zauważyć, że wolnych miejsc jest zdecydowanie więcej niż zwykle. Samochody zajmowały mniej więcej 1/3 wszystkich dostępnych miejsc. Widok wnętrza galerii potwierdził czarny scenariusz. Po alejkach w okolicach butików snuły się jedynie niewielkie grupy ludzi, a większość wystaw zasłaniały zasunięte żaluzje. Jak udało nam się ustalić, wielu przedsiębiorców zrezygnowało z planowanego w niedzielę handlu w obawie przed dotkliwymi karami, kontrolą i nieprecyzyjnymi przepisami. Choć prawo nie zabrania udostępniania lokalu na potrzeby oglądania towaru, sprzedaży przez Internet czy obsługiwania klientów przez właścicieli butików, jak twierdzą sprzedawcy — Po co ryzykować? Nieco większą aktywność można było zauważyć w okolicach kina, na piętrze z restauracjami i na najwyższej kondygnacji, na której znajduje się fitness club oraz siłownia. Co ciekawe, umiejscowiony w Galerii Mokotów Carrefour przeżywał w sobotę istne oblężenie. W niedzielę kwitł za to… handel online. Dzięki temu obroty Carrefoura wzrosły aż o 30 proc.

Ruch na stacjach benzynowych

Pracownicy stacji benzynowych, usytuowanych wzdłuż ul. Towarowej w centrum Warszawy zgodnie przyznali, że ruch podczas niedzieli z zakazem handlu nie był wcale większy niż podczas świąt czy dni powszednich. Ludzie kupowali zazwyczaj przekąski i napoje, czyli dokładnie te same artykuły, w które zaopatrywali się przed wprowadzeniem zakazu handlu. Nieco większą liczbę klientów odnotowała stacja przy ul. Solidarności. Przyczyną takiego stanu rzeczy była z pewnością jej specyficzna lokalizacja, przy jednej z głównych alei, niedaleko ruchliwego skrzyżowania. Co ciekawe, choć jedna ze szczecińskich stacji benzynowych nie zanotowała zwiększonego ruchu, jak zauważyli pracownicy, klienci zdecydowanie częściej niż zazwyczaj sięgali po gotowe jedzenie.

Co z dyskontami?

Dyskonty (poza tymi usytuowanymi na dworcach kolejowych) były zamknięte. Największe sieci handlowe, takie jak Lidl czy Biedronka wydłużyły godziny pracy w piątek i sobotę do 22:00, a w niektórych lokalizacjach, nawet do 23:00. Właściciele zadbali również o to, aby klientów obsługiwała jak największa liczba pracowników. Wszystko po to, aby Ci mogli zrobić duże zakupy szybko i komfortowo. Bez konieczności zaglądania do sklepu również w niedzielę. Aby zapewnić pełną dostępność produktów, także częstotliwość dostaw zwiększy się przed weekendem.

Pierwsze kary za łamanie prawa

Podczas pierwszej i drugiej niedzieli bez handlu kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy nie próżnowali. Wielu z nich ruszyło, by sprawdzać, czy i kto handluje. Kontrolerzy reagowali również na informacje telefoniczne informatorów. Jak się okazało, prawo złamano kilkukrotnie. Zamiast właściciela sklepu spożywczego w Gorzowie Wielkopolskim, za kasą stał pracownik, zatrudniony na umowę zlecenie.

Sposoby na ominięcie zakazu handlu w niedzielę

Sprytne rozwiązanie, mające na celu ominięcie nowego prawa wdrożyli właściciele stacji benzynowej w Szczecinie. Pomysłowi przedsiębiorcy połączyli sprzedaż paliw ze… sprzedażą mięsa i wędlin. Jak wynika z wypowiedzi klientów, takie rozwiązanie bardzo przypadło im do gustu. Właściciel sklepu zadeklarował jednak, że mimo iż placówka może być otwarta również w niehandlowe niedziele, celem nie jest działalność przez siedem dni w tygodniu, lecz tylko od poniedziałku do soboty.

Zakaz handlu w niedzielę a e-commerce

Czy zakaz handlu w niedzielę przełożył się na zwiększenie sprzedaży online? CEO platformy Shoper, Krzysztof Krawczyk potwierdził, że wśród e-sklepów platformy Shoper w pierwszą niehandlową niedzielę liczba transakcji wzrosła o ponad 25 proc., a przychody – o prawie 20 proc. Warto dodać tutaj, że choć liczba transakcji wzrosła, liczba odwiedzin sklepów zmalała. Na tej podstawie można wysnuć wniosek, że w wolną od handlu niedzielę klienci byli bardziej skłonni do robienia zakupów. Czy taka tendencja się utrzyma? To z pewnością okaże się w ciągu kolejnych miesięcy.

Dodaj opinię

Uprzejmie informujemy, że komentarze zawierające wulgaryzmy lub niezgodne z zasadami języka polskiego nie będą publikowane w naszym serwisie.